Spis rzeczy

122.

Rozdział X.

Córki Łukasza.

Anna, a właściwie Anna Bruda Marja 3-ga im. urodzona 2 kwietnia 1748 r. w Szymkowcach na Wołyniu (patrz rozdz. VIII) została za­led­wie 14-o letnią dziewczynką wydana zamąż za hr. Ignacego Józefa 2-ga im. Poniatowskiego herbu Ciołek. Ślub jej z liczącym wówczas 54 lat wdowcem po Markowskiej (bezdzietnym) odbył się hucznie i gwarnie na wiosnę 1761 r. w Szymkowcach. Posag Anny wyniósł 30.000 złotych polskich, które wypłacono jej w 1765 r. ponadto o­dzie­dzi­czy­ła ona z czasem dom we Lwowie - „Pałac Biskupa Cieszkowskiego”.

Mąż Anny urodził się w 1707 r. w Mścisławszczyźnie aż za Dnieprem, w której to ziemi gałaź rodziny Poniatowskich dłuższe już lata siedziała. Rodzina Poniatowskich rozbiła się na trzy linje lubelską, litewską i trzecią podlaską, z której z czasem wyszedł „Pan Stolnik Litewski” późniejszy król Stanisław August oraz książe Józef. Linje te były wszystkie dość blisko spo­kre­wnio­ne. Ignacy Poniatowski był synem Nikodema Tadeusza 2-ga im. cześnika mścisławskiego, pochodzącego z linji litewskiej, i żony tegoż Franciszki ze Skórkowskich. Miał on dwóch braci Alek­san­dra, starostę uszpolskego i dziedzica na Wołowniku i Poniatówku, oraz Franciszka, sędziego grodzkiego, a z czasem sę­dzie­go ziemskiego pińskiego. Obaj oni pozostali na Litwie, Ignacy zaś przeniósł się na Ruś, gdzie wkrótce doszedł do znacznego majątku, złożonego z wsi Tursów, Kulczyny, Pieczyska, Wolicza i Kupiel. W r. 1750 został on cześnikiem żytomierskim a służąc wojskowo był pułkownikiem komputu Wojsk Kor. Od czasu wstąpienia na tron jego

 

Spis rzeczy

123.

kuzyna rósł szybko w godnościach. Widzimy go wnet w 1766 r. generał-adjutantem, a w 1781 generał-lejtnantem Wojsk Kor. W r. 1787 osiąga wreszcie wysoką godność ziemską cho­rą­że­go Ziemi Lubelskiej. Obdarzony też został orderem Św. Sta­nis­ła­wa. Po rozbiorach Polski otrzymał w Rosji pot­wier­dze­nie szarży generalskiej. Umarł w latach 1790-95, starcem prawie dzie­wię­dzie­się­cio­let­nim. Z małżeństwa z Anną pozostawił czworo dzieci żyjących, synów Józefa i Jana oraz córki Teresę i Teklę; ponadto czworo dzieci zmarło w dzieciństwie.

Anna owdowiawszy zamieszkała we Lwowie przy matce swej Teresie z Glinojeckich, która też umarła na rękach Anny 16 maja 1804 r. Otrzymawszy w spadku „Pałac Biskupa Cieszkowskiego” zamieszkała w nim do śmierci. Licznie odwiedzana przez ówczesne lwowskie to­wa­rzy­stwo, stworzyła ze swego salonu wybitny ośrodek życia lwow­skiego. Na starość zdziwaczała zupełnie. Oto co pisze o niej Ludwik Grzymała-Jabłonowski w swej książce „Złote czasy i wyw­czasy, pamiętnik szlachcica z XIX wieku” w rozdziale o to­wa­rzy­stwie lwowskim:


„Salon generałowej Anny z Jaxów Małachowskich Poniatowskiej miał swoją całkiem odrębną cechę. Inwentarzem siedziły w nim trzy zgrzybiałe respektowe panny - u drzwi w przedpokoju stał dziwnie przebrany kozak, półwarjat, ty­tu­łu­ją­cy się „Kozakiem Pana Jezusa”. Kilka papug w klatkach, bezlik bolońskich piesków i brzydki karzeł w kontuszu milcząc czekali gości. Za pierwszym poruszeniem klamki wszystko wpadało w wirowy ruch, kozak witał pokłonami, papugi wrzesz­cza­ły, bijąc skrzydłami o klatki, pieski darły się w niebogłosy, karzeł krzyczał uganiając się za niemi w obronie ciężko zagrożonych łydek wchodzącego, panny wyszczerzały zielono-pomarańczowo-czarne szczątki zębów - zielonawo ceglastemi wdzięcząc się ustami, słowem i uszy i oczy czem nasycić było. Zato wnuczka gospodyni Olimpja, z ślicznego ciałka śliczniejszą promieniejąca duszą, świetlana Psyche o osłonkach świetlanej Hebe (w pierwszej młodości usnęła w Dreznie) - najwięcej nawet przestraszonego uspokoić musiała.

Sama Pani, przeszło osiemdziesięcioletnia staruszka, wszystkim była rada i wszystkich witała nadgrobowym uśmiechem, który już ma coś dziecięcego wyrazu w sobie. Kto chciał ją odrazu chwycić za serce, nadmieniał o cesarzu Aleksandrze - wtedy się ożywiała twarz jej, spojrzenie

 

Spis rzeczy

124.

rozjaśniało, z zawsze mając coś do o­po­wie­dze­nia o nim ile razy wymawiała sakramentalne „Mój imperator” na rękach oparta podnosiła się z poręcz swego krzesła i pochylała czoło, jakby stał przed nią. Przy tem wszystkiem był to dom gościnny, w którym się doskonale bawiono co niedzieli.”

Obraz to ostatnich lat jej życia około 1830 r. Jak widać z niego Anna musiała się niejednokrotnie zetknąć z postacią cara Aleksandra i jak wówczas było to w modzie, zakochać się w nim, czego reminiscencje pozostały w starym umyśle i objawiały się w nieco dziwaczny sposób. O popularności tego domu i zacnej jego gos­po­dy­ni świadczy wymownie wierszyk umieszczony w dodatku do ówczesnej gazety lwowskiej „Rozmaitości” Nr.12 z r. 1829, a pi­sa­ny przez Rafała Wężyka, znanego współpracownika tegoż pisma. Tytuł wiersza był następujący: „Śpiew ku uczczeniu cnót i u­przej­moś­ci Jaśnie Wielmożnej Jenerałowej z Małachowskich Po­nia­towskiej”. A oto wiersz:

Wszak znacie wszyscy tę szanowną Panią
Która grzecznością cały Lwów ujmuje -
Dla lat powagi wszystkie matki za nią
Zacnością rodu pierwszym wyrównuje.

Chociaż jest dobrą, rządzi domem czynnie
Dla niej są krewni pierwsi przyjaciele,
Cierpiącą ludzkość wspiera dobroczynnie
I za wzór modłów służy nam w kościele.

Wszak chętnie wszyscy bywacie w tym domu,
Gdzie szczerość dawna z przodków uprzejmością
Zimnem przyjęciem nie grozi nikomu
Lecz wszystkich równą darzy gościnnością.

Tu przez rok cały, oprócz dni żałoby,
Rodzaj rozrywek stosując do czasu,
Byle się młode bawiły osoby
Nie szczędzi Pani trudów i niewczasów.

Wszak czcicie wszyscy tę matkę młodzieży
Która dlatego dom trzyma otworem,
By grzeczny młodzian, gdy do niego wbieży
Jeszcze grzeczniejszym zbudował się wzorem.

Gdy więc ją wszyscy znacie i wielbicie
Mym głosem wszystkie śmiem objąć życzenia
„Niech Bóg najdłużej przeciągnie jej życie
I od wszystkiego uchroni zmartwienia”.

 

Spis rzeczy

125.

„Pani Jenerałowa” umarła we Lwowie 2 lutego 1836 r. w wieku lat 88. O dziejach jej potomków można zorjentować się z za­łą­czo­nej tu tablicy genealogicznej Nº 12 [svg 800 x 450 png]. Dla objaśnienia dodam kilka słów.

Teresa Poniatowska, córka Anny w 17 roku życia wyszła za Erazma Starzyńskiego. Z małżeństwa tego pozostało dwoje dzieci, syn Stanisław Starzyński poeta, stary kawaler i córka Laura z czasem żona Marcelego Darowskiego herbu Ślepowron. Po trzech latach małżeństwa Teresa Poniatowska rozwiodła się z Erazmem Starzyńskim i wyszła za gen. Kobyłeckiego (h. Godziemba). Teresa też odziedziczyła po matce „Pałac Biskupa Cieszkowskiego”.

Tekla Poniatowska 12-o letnią dziewczynką została wydana zamąż za starca Czarneckiego; doszedłszy do 18 roku życia rozwiodła się z nim i wyszła za Czosnowskiego, z którym miała 4 synów Stanisława, Ludwika, Aleksandra i Henryka. Z nich Stanisław i Ludwik skończyli samobójstwem. Powtórnie rozwiódłszy się z Czosnowskim wyszła poraz trzeci zamąż za Sierakowskiego i miała dwóch synów Romualda i Ignacego Sierakowskich.

Jan Poniatowski, ożenił się z Honoratą Jarzębską. Córka ich jedyna Otylda wyszła za Adolfa hr. Grocholskiego.

Józef hr. Poniatowski, pierworodny syn Anny urodzony w 1762 r. służył w swej młodości (między 1780 a 1793 r.) w armji prus­kiej. Porzuciwszy służbę wojskową, wrócił do kraju, gdzie ożenił się z Julją hr. Grocholską. W epoce wojen napoleońskich wstąpił do armji polskiej, gdzie dosłużył się rangi pułkownika, i był przez pewien czas osobistym adjutantem księcia Józefa. Z rodziną swej matki, z Małachowskimi, pozostawał zawsze w bliskich i ser­de­czych sto­sun­kach, niejednokrotnie dopomagając im swymi wy­bit­nymi wpływami i sto­sunkami. W bliskich zwłaszacza stosunkach pozostawał z synami Eligjusza i Pulcherji, z Ryszardem i

 

Spis rzeczy

126.

Ignacym. Sam zdolny i o szczęśliwej do interesów ręce doszedł do znacznego majątku. Głównymi jego dobrami była Tahańcza z przyległościami na Ukrainie - ponadto posiadał w okolicach Odessy duży kompleks ziem koło miasteczkek Janówka i Poniatówka, na południe i wschód od miasteczka Katarżyja, miedzy jarami obu Kujalników. Część tych ziem koło Janówki kupili od jego synów z czasem Małachowscy.

Józef umarł w r. 10.V.1845 w Tahańczy, pozostawiając ośmioro dzie­ci, synów Eugenjusza, Maurycego Lamberta 2-ga im. Cezara, Au­gus­ta i Darjusza, oraz córki Matyldę, Aurorę i jeszcze jedną której imienia dziś nie pamiętamy.

Eugeniusz Poniatowski, najstarszy z synów Józefa, urodzony w 1794 r. był szambelanem dworu rosyjskiego i marszałkiem szlachty powiatu bohusławskiego. Ożeniony był z Adelą Kossakowską.

Maurycy Lambert Poniatowski (ur. 1796) ożenił się już zupełnym starcem z Elżbietą Grabowską, córką znanego literata Michała, prześliczną młodą panną. Po śmierci jego wyszła ona za Adama hr. Czosnowskiego, syna Jacentego i Żeromskiej. Z drugiego małżeństwa Grabowskiej z Czosnowskim pozostały dwie córki Elżbieta za Michałem Baworowskim i Adela za Adamem Starzeńskim.

Cezar Poniatowski ur. 1803 r. ożeniony był z Olgą Świej­kowską.

August Poniatowski, pułkownik wojsk rosyjskich, stary ka­wa­ler, gospodarował w majątkach ojca na stepach pod Odessą. Żył w ogromnej zażyłości i serdecznej przyjaźni z rodziną naszą, zwłaszcza z Ignacym, synem Eligjusza.

 

Spis rzeczy

127.

Darjusz Poniatowski (najmłodszy z synów Józefa) ożeniony był z Djonizą Iwanowską h. Łodzia.

Wszyscy oni zmarli bezpotomnie. Z córek, Aurora umarła młodą panną, Matylda była za Szymanowskim, a córka tejże jedyna za Szembekiem. Trzecia wreszcie z córek była żoną jednego z Buturlinów z katolickiej linji tej rodziny rosyjskiej. Tak więc ta linja Poniatowskich wygasła w męskim pogłowiu. Majątki ich przypadły Buturlinom i Szembekom, zaś część po Maurycym, jego żonie Elżbiecie z Grabowskich, a po niej Baworowskim i Sta­rzeń­skim.

Tu jeszcze zaznaczę, że oprócz powyższych ośmiorga dzieci Józef Poniatowski miał ponadto ośmioro zmarłych przed dojściem do pełnoletniości, jak wspominana, w pamiętnikach Grzymały Ja­bło­nows­kiego, Olimpja.


Róża Małachowska Róża Małachowska, najmłodsza z dzieci Łukasza i Teresy z Glinojeckich, urodzona 26 sierpnia 1758 r. była „benjaminkiem” swych rodziców, zwłaszcza ojca. Do ostatnich chwil przebywała przy Łukaszu, jej ręką są pisane ostatnie wiersze notatek Łukasza. Po śmierci ojca wyszła zamąż 30 listopada 1781 r. za starszego od siebie o 18 lat Leona (Lwa) Bratkowskiego herbu Świnka. Wesele odbyło się w Hnilicach; wyposażenie otrzymała takie same jak Anna tj. 30.000 złotych.

Leon Bratkowski Rodzina Bratkowskich h. Świnka wyszła tak samo jak i Ma­ła­chow­scy z Wielkopolski, a nawet z tych samych stron. Rodzina dużego znaczenia w Wielkopolsce, dziś zdaje się wymarła. Na początku XVIII w. żyli dwaj bracia Ludwik i Michał Bratkowscy [svg 715 x 600 png]. Ten ostatni skarbnik kaliski, ożenił się z Teresą Węgierską h. Wieniawa i miał dwu synów wyżej wspomnianego Leona

 

Spis rzeczy

128.

urodzonego 11 kwietnia 1740 r., oraz Józefa późniejszego miecznika koronnego galicyjskiego. Leon wychował się na dworze saskim w Dreznie, jako paź księcia Ksawerego, brata Elektora, pod opieką stryja swego Ludwika, szambelana dworu saskiego. Leon zaczął potem karjerę w wojsku saskim, gdzie dosłużył się stopnia rotmistrza. Gdy stosunki polsko-saskie oziębły, wrócił Leon do Polski i z bratem Józefem przeniósł się na Ruś. Tu Józef Bratkowski ożenił się z Anną Karczewską h. Jasieńczyk, córką starosty liwskiego, urodzoną z Ossolińskiej h. Topór. Siostra Józefowej Bratkowskiej Marja była za Stanisławem Mrozowickim h. Prus III-o; (syn Stanisławostwa Mrozowickich ożenił się w latach późniejszych z Nikodemą Ma­ła­chowską, wnuczką Łukasza, a córką Józefa). Jó­ze­fostwo Bratkowscy mieli troje dzieci, syna Kwiryna i dwie córki Elżbietę za Franc. hr. Jabłonowskim h. Grzymała i Katarzynę za Ksawerym hr. Ja­bło­now­skim h. Grzymała.

Leon Bratkowski poślubiwszy Różę Małachowską, zamieszkał w Stryju, jako deputat Stanów Galicyjskich. Z małżeństwa tego pozostały jedynie dwie córki Antonina i Franciszka. Z czasem nabył Leon za pieniądze spadkowe swej żony Róży w latach 1790/95 wieś Skwarzawę pod Buskiem, gdzie osiadł z rodziną. Leon umarł 5 stycznia 1820 r. we Lwowie, Róża zaś 5 września 1831 r. w Skwa­rza­wie.

Antonina Bratkowska (ur. 15.IV.1783) wyszła za Ignacego Mrozowickiego h. Prus III-o (był to stryj Franciszka ożenionego z Nikodemą Małachowską). Małżeństwo Ignacego Mrozowickiego z Anto­ni­ną pozostało bezdzietnem. Antonina próbowała swych sił w literaturze, zresztą bez powodzenia. Umarła ona około r. 1850 w Skwarzawie.

 

Spis rzeczy

129.

Franciszka Bratkowska (ur 9.III.1785 w Stryju) wyszła zamąż za Juljana Duniewicza h. Doliwa odm. właściciela Leśniewic, syna Stanisława i Zofji Bętkowskiej. Z małżeństwa tego pozostał syn Franciszek Edward 2-ga im. i 4 córki Wirginia, Zefiryna, Matylda i Marcelina. Franciszka z Bratkowskich Duniewiczowa umarła 9 lipca 1831 r. we Lwowie, licząc zaledwie lat 46. Umarła nawet więc przed śmiercią swej matki Róży.

Syn Franciszki Bratkowskiej Franciszek Edward Duniewicz, właś­ci­ciel Nowoszyc w Samborowskiem, ożenił się z Ludwiką Szołajską; miał trzech synów (Edmunda, Stanisława i Władysława) i 12 córek (z tych Wanda wyszła za Jokisza z Podola, druga zaś była za Ulanieckim.)

Z córek jej Wirginja Duniewiczówna wyszła za Wysłobodzkiego i miała syna Zygmunta. Druga Zefiryna Duniewiczówna wyszła za Piotra Mochnackiego, właściciela Zaścianki i Kipiaczki. Piotr Mochnacki był synem Eliasza, adwokata lwowskiego, a dwie jego siostry Leopoldyna i Marja Anna były za dwoma braćmi Ma­ła­chow­skimi Soterem i Augustynem, synami Józefa (szczegóły tyczące się Mochnackich patrz rozdz. XII). Trzecia z córek Matylda Du­nie­wi­czów­na wyszła za Chwaliboga h. Strzemię; małżeństwo to pozostało bezdzietnem. Naj­młod­sza Marcelina Duniewiczówna wyszła za Juljana Malczewskiego h. Tarnawa. Malczewskich tych nie należy mylić z Malczewskimi h. Abdank, z których pochodziła babka Łukasza Małachowskiego Teresa, i którzy byli sąsiadami Ma­ła­chowskich w Wielkopolsce. Mąż Mar­ce­li­ny Duniewiczównej był synem Piotra i Zofji Baczyńskiej, a wnukiem Aleksandra i Zofji Sie­miąt­kowskiej; sam Juljan był urodzony w 1803 r., jako oficer Wojsk Polskich brał udział w kampanji w 1831 r. za którą odznaczony został krzyżem „Virtuti Militari”.

 

Spis rzeczy

130.

Malczewcy mieli dwóch synów Juljusza i Włodzimierza oraz córkę Matyldę. Po śmierci pierwszej żony Marceliny Duniewiczównej, ożenił się Juljan poraz drugi z N. Singerówną, z którego to małżeństwa pozostała zamężna córka N za N.N.

Juljusz Malczewski, syn Juljana i Duniewiczównej, ożeniony z Dzierżanowską miał syna Leszka. Leszek jest obecnie posłem polskim w Oslo (Chrystjanja), ożeniony z Heleną Mochnacką, swą cioteczną siostrą, wnuczką Zefiryny Duniewiczównej za Piotrem Mochnackim. Leszek ma syna imieniem Jarosław.

Włodzimierz Malczewski, syn Juljana i Duniewiczównej (ur. w 1836 r.) był powstańcem w r. 1863; zesłany na Sybir, spędził tam cztery lata. Żona jego Stefania ze Starzewskich dzieliła z nim wyg­na­nie. Włodzimierz umarł w grudniu 1915 r. Pozostawił synów Juljusza gen. W.P. i b. ministra Spraw Wojskowych, wsławionego więzieniem go po rewolucji majowej 1926 r., Stanisława, Anto­nie­go (poległego w armji austrjackiej w listopadzie 1915 r. i córkę Marję za Wszelaczyńskim.

Matylda Malczewska, córka Juljana i Marceliny z Duniewiczów wyszła za Bolesława Cieńskiego h. Pomian, stąd powinowactwo z odłamem tej licznie rozrodzonej familji. Rodzina Cieńskich bardzo znana we wschodniej Małopolsce jest zresztą raz jeszcze spo­wi­no­wa­co­na z Małachowskimi. Bratanek bowiem męża Malczewskiej Bogusław Cieński ożenił się ze Stefanią Janicką, wnuczką Berty Ma­ła­chow­skiej (patrz rozdz. XII). Bolesławowstwo Cieńscy mają czworo dzieci, synów Mikołaja, Szęsnego (ożeniony z hr. Bondy), Stefana pułk. W.P. i córkę Helenę za Strzemboszem.


 

Spis rzeczy

131.

Ponieważ Róża z Małachowskich Bratkowska była najukochańszem z dzieci Łukaszowstwa, więc też na nią przeszły pamiątki rodzinne, jak pamiętnik Łukasza i kilka portretów. Po niej oddziedziczyła je córka jej Antonina z Bratkowskich Mrozowicka; potem przeszły one na siostrzenicę Anatoniny Marcelinę z Duniewiczów Malczewską, wreszcie od Malczewskich przeszły pamiątki te na rodzinę Cień­skich. W perypetjach tych zaginął cenny pamiętnik Łukasza - a portrety wiszą dziś u rodziny niemal zupełnie nam obcej, jeśli i one już nie zaginęły. Nauka - pamiątki rodzinne winny iść w dzie­dzic­twie po mieczu, nie po kądzieli, jak już nieraz praktykowano w naszej rodzinie. Pamiątkę odstępuje się ukochanej siostrze, naj­u­ko­chań­szej córce swych rodziców, a w rezultacie staje się ona obojętnym i nie­po­trzeb­nym przedmiotem u jej potomków, którzy potem nieraz mówią, jak to słyszałem: „Ech, to jakaś tam babka, czy pradziadek po kądzieli nawet nie bardzo wiem, co to za jedni” - oto rezultat, a naprawdę szkoda.

capEnd